O mojej miłości do gór słów kilka…

Kiedyś już wspominałam, że lubię chodzić po górach. Muszę przyznać, że nie zawsze jednak tak było. Pierwszy raz w góry trafiłam w wieku 9 lat. I to od razu w Tatry. Wielkim miłośnikiem tych gór był od lat mój tata, który marzył, by zarazić swą pasją żonę oraz dzieci. Poczekał więc aż ja i mój młodszy brat będziemy w stanie przemierzać szlaki i zabrał nas do Zakopanego.

Pamiętam, że wówczas Tatry wywarły na mnie wielkie wrażenie. Choć oczywiście wcześniej widziałam góry na zdjęciach i filmach, na żywo było to coś niesamowitego. Zresztą nawet teraz, gdy już w samych Tatrach byłam siedem razy, gdy kolejny raz widzę je z bliska znów oszałamiają mnie swoją wielkością i przypominają, że żadne zdjęcia nie potrafią oddać ich piękna i ogromu. Z filmem jest już trochę inaczej – podczas seansu w 3D pierwszej części Hobbita w kinie IMAX pierwszy raz poczułam to co czuję w górach – poczucie przestrzeni i wysokości. Świetne, na razie niepowtórzone wrażenie.

Widok ze Świnicy, Tatry 2011r.

Widok ze Świnicy, Tatry 2011r.

Wracając jednak do moich pierwszych wrażeń z gór – miałam mieszane uczucia.  Z jednej strony góry mnie zafascynowały, z drugiej przeraziły (stojąc na Przełęczy Między Kopami bałam się zrobić krok myśląc że spadnę w przepaść…), a do tego wędrówki były dla mnie bardzo wyczerpujące fizycznie.

Później jeszcze trzykrotnie byłam w górach z rodzicami – dwa razy w Tatrach i raz w Karkonoszach. Nadal jednak dużo marudziłam na zbyt duży wysiłek, złą pogodę (trafiły nam się dwa tygodnie deszczu) i że w ogóle ja wolę morze. Przyznaję wprost – nie kochałam wtedy gór.

Aż nagle stan zdrowia mojego taty nie pozwolił mu na dalsze wyjazdy w góry. Zaczęły się podróże na północ Polski, nad jeziora i morze. I nagle przekonałam się, że jest to nudne, że po 2 dniach na plaży mam jej serdecznie dość, że w okolicy nie ma czego oglądać…

Niespodziewanie zorientowałam się, że chętnie pojechałabym w góry. Udało mi się wybrać na trzydniową wycieczkę w Karkonosze. Tam standard – Śnieżka, wodospady w Szklarskiej Porębie. I nagle stwierdziłam, że mi się to podoba. Że chociaż czuję się fizycznie zmęczona podczas wchodzenia na szczyt, to jednak radość z wejścia na górę jest niesamowita. I te widoki…

Przed rozpoczęciem liceum pojechałam na obóz integracyjny znów w Karkonosze. Tym razem był to bardzo intensywny tydzień, codziennie długie piesze wędrówki (żebyśmy nie mieli siły szaleć wieczorami). Ale mi się nadal podobało to chodzenie po górach. Poczułam jednak nowy niedosyt – chciałam odwiedzić „prawdziwe góry”, czyli Tatry. Wówczas bowiem uznawałam, że są to jedyne góry z prawdziwego zdarzenia, ze skalistymi odkrytymi wierzchołkami, a nie jakieś zielone pagórki ;)

Jednakże na Tatry musiałam jeszcze chwilę poczekać, bo dopiero udało mi się je odwiedzić po pierwszym roku studiów. Pojechałam razem z moją przyjaciółką, która nigdy wcześniej w tatrach nie była. Przemierzyłyśmy szlaki znane mi z dzieciństwa i obiecałyśmy sobie, że jeszcze tam wrócimy. Tak też zrobiłyśmy jeszcze dwukrotnie w czasie studiów.
W międzyczasie jednak przekonałam się do innych polskich gór. Stało się to za sprawą moich znajomych ze studiów, którzy zorganizowali wyjazdy najpierw w Karkonosze, następnie w Góry Stołowe, a później w Beskid Żywiecki. To właśnie wtedy po raz pierwszy spałam w schroniskach i wędrowałam z dużym plecakiem. Dzięki tym wyjazdom mam takie wspomnienia jak wędrówka z Domu Śląskiego na Szrenicę w padającym śniegu (choć była połowa maja), przedzieranie się przez labirynty na Szczelińcu w pośpiechu by zdążyć przed burzą czy oglądanie meczu reprezentacji Polski podczas EURO 2012 w schronisku w Beskidach (każdy miał biało-czerwony szalik lub flagę i była niesamowita atmosfera).

W ostatnich latach, już razem z moim chłopakiem, odwiedziliśmy Góry Świętokrzyskie, Masyw Śnieżnika i Beskid Śląski. A także trafiliśmy w Tatry. Niestety ze względu na jego lęk wysokości, w Tatry wspólnie już raczej nie będziemy jeździć…

Zamierzam jednak poznawać kolejne pasma gór w Polsce.  Bo choć czasem zmęczenie jest ogromne, to jednak satysfakcja z dojścia do celu jest ogromna. I do tego te piękne widoki, których według mnie nie przebije żadne dzieło rąk ludzkich. Dlatego chociaż raz w roku staram się wyjechać w góry, by odpocząć od miejskiego zgiełku i móc podziwiać przyrodę.

Od niedawna myślę o zdobyciu Korony Gór Polski, ale jeszcze nie wiem czy coś z tego będzie. Może napiszę o tym osobny wpis, to bardziej się zmotywuję. W każdym razie mam nadzieję, że jeszcze wiele szlaków uda mi się przejść, być może jakieś już w tym nowym, 2015 roku :)
Czy Wy też lubicie góry? Które szlaki w Polsce polecacie?

Góry Stołowe 2011r.

Góry Stołowe 2011r.

Góry Stołowe 2011r.

Góry Stołowe 2011r.

Bookmark the permalink.

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?