Ojcowski Park Narodowy, czyli spacer z Ojcowa do Pieskowej Skały (04.2015)

Zeszły tydzień spędziliśmy w Krakowie. Chcieliśmy jednak jeden dzień spędzić na łonie natury i padło na najbliższą część Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Ojcowski Park Narodowy leży na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, więc jak sama nazwa wskazuje, to nie są góry. Jednak znajdziemy tam elementy krajobrazu jak najbardziej prasujące do obszarów górskich: doliny, skały, jaskinie, potoki… Można więc poczuć się nieco tak jak w górach, a tego właśnie chciałam.


Dojazd z Krakowa do Ojcowskiego PN jest bezproblemowy, o ile dysponuje się własnym autem. My takiego jeszcze nie posiadamy, więc pozostał nam transport publiczny. Standardowo odwiedziłam stronę www.e-podroznik.pl i spróbowałam coś wyszukać. Okazało się, że jakiś dojazd jest, choć busy jeżdżą niezbyt często… Należało jednak najpierw ułożyć plan wycieczki. W końcu zdecydowaliśmy się przemierzyć szlakiem czerwonym trasę z Pieskowej Skały do Ojcowa (fragment Szlaku Orlich Gniazd).

Turystyczna Mapa Polski

Turystyczna Mapa Polski

Z Krakowa do Pieskowej Skały mieliśmy dostać się busem jadącym z miejsca o nazwie Nowy Kleparz. Dotarliśmy tam pół godziny przed odjazdem podawanym przez wspomniany wcześniej serwis internetowy, jednak na żadnym rozkładzie jazdy nie mogliśmy znaleźć informacji o busie, którym mieliśmy jechać. Podjechał za to bus jadący do Ojcowa, więc stwierdziliśmy, że nim pojedziemy i szlak przejdziemy w drugą stronę, niż pierwotnie planowaliśmy, czyli z Ojcowa do Pieskowej Skały.

Po nieco ponad pół godziny jazdy dotarliśmy do Ojcowa. I znaleźliśmy się w innym świecie. Jeszcze przed chwilą gwarny Kraków, pełen turystów, jak i mieszkańców pędzących do szkoły, pracy czy na uczelnię, a teraz spokojna okolica z kilkoma domami rozsianymi po dolinie (w wielu z nich są oferowane noclegi). Nad parkingiem, na którym zatrzymał się bus, górowały ruiny zamku. Dlatego od razu tam się skierowaliśmy. Po krótkim podejściu znaleźliśmy się obok dosyć imponujących ruin (wstęp płatny kilka złotych). Nie planowaliśmy ich oglądania, więc wyruszyliśmy dalej. Przeszliśmy przez Ojców do Skały Jonaszówka, z której roztaczał się ładny widok na całą okolicę.

Gdybyśmy poszli jeszcze dalej, to dotarlibyśmy do Bramy Krakowskiej oraz do Jaskini Łokietka. Obie te atrakcje odwiedziłam już podczas mojej pierwszej podróży w tamte rejony w 2007 roku i chociaż dosyć mi się podobały, jednakże do naszego celu (Pieskowej Skały) trzeba było iść zupełnie w przeciwnym kierunku ponad 7 kilometrów, więc zawróciliśmy w stronę ruin zamku. Po drodze szukaliśmy toalety i nawet jedną nową, z tabliczkami unijnymi znaleźliśmy, ale niestety otwarta jest pewnie tylko w sezonie, czyli od majówki…

Początkowo szlak biegł Doliną Prądnika w pobliżu asfaltowej drogi, którą od czasu do czasu przejeżdżało auto. Po kilkuset metrach zobaczyliśmy po drugiej stronie tejże drogi Kaplicę na Wodzie św. Józefa Rzemieślnika. Kaplica zgodnie ze swoją nazwą usytuowana jest nad wodą, czyli w tym wypadku nad Prądnikiem. Budowla mająca kształt krzyża oparta jest na betonowych podporach. Już z daleka było widać, że jest zamknięta, więc nawet nie podchodziliśmy bliżej.

Idąc dalej czerwonym szlakiem minęliśmy Źródło św. Klary.  Następnie zaczęło się podejście pod górkę, a później spacer w dół zaczynającym się zielenić lasem. Od czasu do czasu mijaliśmy pojedyncze domy. Szło się całkiem przyjemnie, zarówno dzięki dobrze oznakowanemu jak i utrzymanemu szlakowi, jak i pięknej słonecznej pogodzie.
Gdy dotarliśmy do Grodziska, kolejnej miejscowości na szlaku, mogliśmy podziwiać dosyć dużo form skalnych. W słońcu wapień wygląda naprawdę ładnie, jest bardzo biały, więc mieliśmy czym się zachwycać.

Niestety na tym odcinku czerwony szlak prowadził po asfaltowej drodze, którą jeździło więcej samochodów niż w Ojcowie, dlatego musieliśmy się bardziej skupić, by nie spowodować jakiejś niebezpiecznej sytuacji robiąc sobie zdjęcia…

W pewnym momencie szlak przeciął drogę i zaczął ponownie piąć się w górę. Warto było się chwilę zmęczyć, ponieważ trafiliśmy na punkt widokowy, z którego pięknie widać było Dolinę Prądnika, w której przed chwilą byliśmy. Po kolejnych kilkuset metrach drogi trafiliśmy na kościół i pustelnię błogosławionej Salomei. Obejrzeliśmy je z zewnątrz i wyruszyliśmy w dalszą drogę.

Muszę przyznać, że dalsza część trasy była dosyć monotonna. Przez większość czasu szliśmy lasem, ewentualnie jego brzegiem i nie było już nic ciekawego. Było raczej płasko, dlatego staraliśmy się iść jak najszybciej, by dotrzeć już do celu. Trochę obawialiśmy się tego, jak wrócimy do Krakowa, ale liczyliśmy że coś jednak będzie jechać z Pieskowej Skały.

Ostatni odcinek trasy był najmniej komfortowy, gdyż było dużo błota. Często trzeba było zbaczać ze ścieżki i zagłębiać się bardziej w las, bo inaczej nie dało się iść. Wreszcie, po ok. 2,5 godzinach marszu z Ojcowa (ok.7,5 km), ujrzeliśmy zamek w Pieskowej Skale. Niestety jest on obecnie cały obudowany rusztowaniami i trwa remont, więc nie mogliśmy go obejrzeć. Na szczęście ja raz już go zwiedzałam, więc nie byłam aż tak bardzo zwiedziona.

Udaliśmy się więc pod Maczugę Herkulesa, bodajże najbardziej charakterystyczną skałę w Polsce. Dopiero z bliska widać, jak jest wysoka (25m) i robi wtedy duże wrażenie.

Gdy dotarliśmy na przystanek pod zamkiem, okazało się, że za 15 minut powinien przyjechać bus, który powinien zawieźć nas do Krakowa. I tak też się stało! Bardzo nas to ucieszyło, bo według rozkładu jazdy, jeździ on co 3 godziny…

Ogólnie całą wycieczkę uznaję za udaną. Gdy byłam pierwszy raz w Ojcowskim Parku Narodowym (w 2007 roku), to padało i było szaro, więc wyglądało wszystko nieco gorzej. A teraz trafiliśmy na piękną pogodę i przeszliśmy ładną trasę. Może ostatnia 1/3 drogi była trochę nudna, ale i tak przydało się trochę odpoczynku od wielkich miast. W sumie na trasie spotkaliśmy tylko kilka osób, pewnie w sezonie jest ich tam dużo więcej. Okolica jednak godna polecenia – warto tam się wybrać przebywając w Krakowie czy okolicy. Spacer z Ojcowa do Pieskowej Skały pozwoli Wam odkryć urocze zakątki Ojcowskiego Parku Narodowego.

Bookmark the permalink.

6 Comments

  1. Ojców i okolice, generalnie wszystkie Dolinki Podkrakowskie w tamtych stronach uwielbiam, chociaż dopiero tak naprawdę je odkrywam. opisany szlak robiłam w zeszłym roku w marcu i też sporo błota chwilami było, ale piękne widoki zdecydowanie mi to rekompensowały.
    i też niesamowite wrażenie robi na mnie zawsze różnica pomiędzy Krakowem a Ojcowem, zdecydowanie spokojniej, piękniej i brak smogu. ;)
    pozdrawiam serdecznie. :))

    • Zazdroszczę takich terenów w pobliżu miejsca zamieszkania! Niestety na nizinach jest trochę nudniej ;)
      A co do smogu w Krakowie, to akurat raz się przydał mocny wiatr – przegnał cały smog w zeszłym tygodniu ;)

  2. Że też wcześniej nie słyszeliśmy o tak wspaniałym miejscu! Od razu widać, że wycieczka była udana ;)

  3. Nigdy nie byłem w tamtych okolicach, lecz po przeczytaniu posta zachęciłeś mnie zeby je odwiedzić. Obecnie mieszkam w Gdańsku ale jak będe przejeżdźał obok Krakowa to na pewno tam pojade.

  4. Milo poczytac o moich okolicach, ale troche smutno ze trafiliscie na zamkniete Grodzisko i Kaplice na Wodzie. W niedziele sa zazwyczaj otwarte, w inne dni troche loteria. Zamek w Pieskowej jest moim zdaniem srednio ciekawy, ale otoczenie ma fajne… Ojcow i okolice o kazdej porze roku warto polecic.

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?