Ucieczka z Poznania, czyli Dziewicza Góra (09.2014)

Pochodzę z małego miasteczka, gdzie łatwo było znaleźć się na łonie natury. Wystarczyło kilka minut spaceru a już byłam na dzikim brzegu rzeki, albo kilkanaście minut jazdy rowerem i znajdowałam się w lesie. Dzięki temu prawie codziennie przebywałam w otoczeniu przyrody. A teraz mieszkam w Poznaniu i czasem bardzo mi doskwiera brak zieleni. Jasne, nie jest aż tak źle, są różne parki, jest jezioro Malta, jest Warta… Ale żeby znaleźć się w miejscu, z którego nie słychać szumu ulicy, trzeba trochę wysiłku i paręnaście kilometrów.

Jednym z takich zielonych miejsc leżących poza miastem, ale mających dobry dojazd (co jest ważne dla osób nie posiadających jeszcze własnego auta) jest Dziewicza Góra leżąca w okolicy Czerwonaka. Dojechać można tam autobusem z Ronda Śródka w Poznaniu. Wysiada się na ostatnim przystanku autobusu miejskiego i już można wyruszać na szlak.

Tak też robiliśmy w pewną ciepłą słoneczną sobotę we wrześniu zeszłego roku. Wysiedliśmy z autobusu i skierowaliśmy się na gruntową drogę biegnącą skrajem pola i lasu. Było naprawdę ciepło, więc cieszyło nas że droga była w półcieniu dzięki drzewom. Od czasu do czasu mijali nas rowerzyści, ale generalnie było pusto. Idąc zastanawialiśmy się, kiedy powinniśmy skręcić w stronę wierzchołka góry. Później okazało się, że mogliśmy odbić w bodajże dowolną ścieżkę w prawo, a doszlibyśmy do celu. My jednak doszliśmy aż do asfaltowej drogi, którą można podjechać autem pod Dziewiczą Górę.

Poszliśmy więc brzegiem tej drogi i dotarliśmy do parkingu. Stamtąd poszliśmy za wskazówkami i dotarliśmy do dosyć niedawno wybudowanych budynków składających się na Dziewiczą Bazę. Znajdują się tam: bar, plac zabaw, tor przeszkód i labirynt dla dzieci, a także altana z grillem. Było tam kilkanaście osób z dziećmi. Miejsce wygląda całkiem ładnie i zapewne można tam przyjemnie spędzić czas. Naszym celem był jednak wierzchołek Dziewiczej Góry (144 m np.p.m.), a dokładnie stojąca na nim wieża.

Dotarcie na szczyt górki zajęło nam jakieś 10 minut. Wymagało to w pewnym miejscu wejścia dosyć stromo pod górkę, ale oczywiście bez przesady, przecież to niziny ;)

Na szczycie Dziewiczej Góry stoi 40-metrowa wieża wybudowana w 2005 roku. Prowadzone są z niej obserwacje lasów pod kątem powstawania pożarów. Wieża została również udostępniona turystom, którzy mogą wejść na taras widokowy (normalny bilet kosztuje 5  złotych). Roztacza się z niego widok na okolicę, głównie Puszczę Zielonka. Widać też z niej Poznań – można rozpoznać większość wyższych charakterystycznych budynków – wieżowce na Piątkowie czy Ratajach, stadion, kominy elektrociepłowni czy też budynek Altum Uniwersytetu Ekonomicznego. Całkiem przyjemnie spojrzeć na Poznań z takiej innej perspektywy :)

U podnóża wieży w cieniu drzew ustawiono stoły i drewniane ławy, gdzie można chwilę odpocząć i coś zjeść. Znajduje się tam również rozwidlenie szlaków.

W powrotną drogę postanowiliśmy pójść innym zejściem – fragmentem szlaku św. Jakuba do Santiago de Compostela. A następnie odbiliśmy na znaną już nam gruntową drogę. Wciąż było dosyć pusto i nagle drogę przebiegła nam nawet sarna :)

Chcieliśmy zobaczyć znajdujący się w Czerwonaku drewniany kościół, ale akurat podjechał autobus, więc woleliśmy do niego wsiąść a nie czekać później nie wiadomo ile czasu na kolejny ;)
Podobała mi się ta krótka wycieczka i polecam je wszystkim mieszkającym w Poznaniu, którzy chcą na chwilę wyrwać się z miasta.

Bookmark the permalink.

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?