Mrągowo i Mikołajki – relaks na Mazurach (07.2015)

Tegoroczne wakacje rozpoczęliśmy od pobytu w Mrągowie. Kryteria wyboru tego miejsca były proste – było ciepło, miało być gorąco, urlop mieliśmy spędzić w Polsce, zaczynaliśmy go następnego dnia. Wahaliśmy się chwilę – morze czy jeziora, ale stwierdziliśmy, że będąc nad jeziorem nie jest się aż tak bardzo uzależnionym od pogody. Padło więc na Mrągowo, gdzie ostały się ostatnie miejsca w jakimś pensjonacie.

Zanim tam jednak dojechaliśmy musieliśmy przeżyć podróż w środku najcieplejszego dnia w roku. Wciąż poruszamy się jedynie transportem publicznym, więc mieliśmy jechać pociągiem do Olsztyna, a stamtąd autobusem do Mrągowa. Kto by jednak pomyślał, że pierwszy bezpośredni pociąg z Poznania do Olsztyna odjeżdża dopiero po 11? No cóż, nie mieliśmy wyboru… Podróż na szczęście minęła dosyć szybko, chociaż czułam się jak w piekarniku. Gdy po 15 wysiedliśmy na stacji w Olsztynie, to żar lał się z nieba. Miasto było jak wymarłe – pewnie wszyscy spędzali niedzielę nad jeziorami. Na szczęście udało nam się znaleźć miejsce, w którym zjedliśmy dosyć smaczny obiad. A później udaliśmy się na dworzec autobusowy.

Mieliśmy jechać kursem pospiesznym, czyli bez zatrzymywania się w każdej miejscowości po drodze. Niestety choć minęła już godzina odjazdu, autokar nie przyjechał. Nie było też żadnego komunikatu o opóźnieniu. Jednak po kilkunastu minutach autobus przyjechał. Kierowca nie był zbyt uprzejmy, ale zwaliliśmy to na karb zmęczenia po jeździe w tak gorący dzień. Podróż miała trwać godzinę, ale trochę się przeciągnęła, bo kierowca musiał zrobić w połowie przerwę, bo nie mógł wytrzymać z gorąca. W sumie to go rozumiałam i lepiej że się zatrzymał niż miałoby mu się coś stać. Widocznie przerwa mu nieco pomogła, bo stał się bardzie j miły i nawet udało nam się z nim dogadać, by wysadził nas nie na dworcu autobusowym w Mrągowie, a w bardziej północnej części miasteczka, bo tam mieliśmy nocleg.

Zmęczeni całodzienną podróżą w upale dotarliśmy do pensjonatu. I pierwsze co zrobiliśmy, to wykąpaliśmy się w basenie. Było to cudowne uczucie móc zanurzyć się w nieco chłodnej wodzie. Od razu poprawiły nam się humory.

Kolejne dni nie były już tak upalne, jednak pogoda była raczej ładna. Trochę słońca, trochę deszczu. Dzięki temu mogliśmy i trochę poplażować, i trochę pospacerować. A jak padało – czytaliśmy książki. Ogółem – pełen relaks.

Mrągowo to mała miejscowość – na stałe zamieszkuje je tylko nieco ponad 20 tysięcy osób. Słynie z letnich imprez organizowanych w amfiteatrze – Pikniku Country czy Mazurskiej Nocy Kabaretowej. Jednak podczas naszego pobytu w mieście zaskoczyło nas to, że turystów jest tam niewielu. Aż dziwne, ponieważ nie brak tam w okolicy jezior czy tras rowerowych i spacerowych. Myślałam, że to bardziej popularne miejsce. Jednak wcale mi to nie przeszkadzało – zbyt duże tłumy utrudniają wypoczynek.

Główna część miasta położona jest na zachodnim brzegu jeziora Czos (powierzchnia 2,79 km2, max głębokość 42,6m). Najstarsza część miasta znajduje się w pobliżu ratusza. To m.in. ulica Królewiecka, przy której stoją kolorowe kamieniczki. Przed ratuszem znajduje się skwer, a dalej molo, z którego jest dobry widok na drugi brzeg jeziora, gdzie znajduje się amfiteatr. Między molo a amfiteatrem kursuje też tramwaj wodny.
Do ciekawszych budynków w Mrągowie zaliczyć można:
– ratusz, gdzie znajduje się muzeum (niestety nie mogę się o nim wypowiedzieć, bo w nim nie byłam)
– Urząd Miasta – budowla neorenesansowa z 1912 r. z dosyć śmieszną wieżyczką
– budynek sądu z 1898 r.
– XIX-wieczny neogotycki kościół św. Wojciecha z zabytkowymi witrażami
– kościół ewangelicko-augsburski z XVIII wieku
– cerkiew, która pierwotnie była synagogą
Ponadto atrakcjami Mrągowa są Muzeum Sprzętu Wojskowego i Western City Mrongoville. Muzeum nie odwiedziłam, bo było do niego za daleko, a fanką country nie jestem, więc park rozrywki w tym stylu mnie nie zainteresował.

W Mrągowie znajdują się dwa kąpieliska, na wschodnim i zachodnim brzegu Jeziora Czos. My korzystaliśmy z tego w pobliżu amfiteatru, na wschodnim brzegu. Widać, ze zostało wybudowane niedawno, ma wiele szerokich pomostów. Niestety praktycznie nie ma plaży, tylko kilka metrów piasku a dalej mały trawnik. Obok jest też nowa ekomarina, obok której są też obiekty rekreacyjne (boiska, plac zabaw). Nad jeziorem Czos działa też kilka wypożyczali sprzętu wodnego i rowerów. Ceny niestety dosyć wysokie. Organizowane są też spływy kajakowe po rzece Krutynia.

Należy pochwalić Mrągowo za lokale gastronomiczne. Szczególnie do gustu przypadły nam dwa miejsca: Chata Mazurska (wszystkie dania pyszne) i Pizzeria Margarita (niezła pizza).
Poza tym w Mrągowie łatwo zrobić podstawowe zakupy, bo są sklepy takie jak Kaufland (w północnej części miasta), Lidl i Biedronka (południowo-zachodnia część miasta).

Z Mrągowo łatwo dostać się do Mikołajek.  Tam można zobaczyć małe i większe jachty  oraz poczuć trochę klimat modnej miejscowości ;)  W razie niepogody można udać się do parku wodnego znajdującego się w  Hotelu Gołębiewskim. Tak też zrobiliśmy pewnego deszczowego dnia i był to miło spędzony czas. Dodam jeszcze, że smaczny obiad w Mikołajkach zjedliśmy w restauracji Kuchnie Świata.

Mikołajki

Mikołajki

Wracając do Mrągowa – to miejscowość z potencjałem do rozwoju. Wiele jeszcze można tam zrobić, choć już widać że dużo pracy wykonano. Muszę pochwalić  tamtejsze Centrum Informacji Turystycznej za przygotowanie materiałów informacyjnych – dużo ciekawostek, przejrzyste mapki. Materiały te były w pensjonacie, w którym mieszkaliśmy. Niestety do punktu Informacji Turystycznej nie dotarliśmy, bo było nam nie po drodze – znajduje się ono w zupełnie przeciwnej części miasta niż ta, w której się zatrzymaliśmy.

Ogólnie Mrągowo polecam osobom szukającym miejsca na odpoczynek. Raczej ludziom starszym niż młodszym. Tym, którzy nie szukają wielkich wrażeń. Ot, takie miejsce na kilka dni wypoczynku.

Bookmark the permalink.

6 Comments

  1. w Mrągowie nigdy nie byłam, w sumie znam je tylko z popularnej piosenki, że wszystkie drogi tam prowadzą. :) za to Mikołajki znam dość dobrze, bo często podczas rejsów po Mazurach się tam zatrzymywaliśmy.i też jak była kiepska pogoda, to wylądowaliśmy raz w Gołębiowskim w parku wodnym, który uratował nas wtedy od zamarznięcia. ;)
    pozdrawiam.

    • Mrągowo raczej każdy kojarzy choćby z festiwalu country, dlatego byłam w szoku, że tam tak mało ludzi – myślałam, że to bardziej popularne miejsce dla turystów ;)
      Co do Mikołajek i reszty Mazur – ja to jestem szczur lądowy, po wodzie to tylko na rowerze wodnym bądź w kajaku pływam, więc słabo znam ten rejon Polski…

  2. Super fotki. Pozdrawiam

  3. Przeczytałam z ciekawością, bo Mazury znam dość dobrze (kiedyś dużo żeglowaliśmy) natomiast w Mrągowie nie byłam…oczywiście słyszałam o pikniku country i dlatego wydawało mi się, że Mrągowo będzie przepełnione wczasowiczami, a tu niespodzianka! Piękne zdjęcia!

  4. Przeczytałam z ciekawością, bo Mazury znam dość dobrze (kiedyś dużo żeglowaliśmy) natomiast w Mrągowie nie byłam…oczywiście słyszałam o pikniku country i dlatego wydawało mi się, że Mrągowo będzie przepełnione wczasowiczami, a tu niespodzianka! Piękne zdjęcia!

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?