Muzeum Orsay, Paryż (10.2015)

Co zrobić z całkiem ładnym budynkiem dworca w dobrej lokalizacji, gdy już nie może pełnić swej pierwotnej funkcji? Paryżanie postanowili zamienić go na galerię sztuki. Dzięki temu od 1. grudnia 1986 roku działa Muzeum Orsay (fr. Musée d’Orsay), które mieliśmy okazję odwiedzić podczas naszej październikowej podróży do Paryża.


Planując podróż do stolicy Francji staje się przed wyborem muzeów, które chce się odwiedzić. Jeżeli chodzi o te mające w swych zbiorach dzieła sztuki, to warto wiedzieć, że zbiory Muzeum Orsay pochodzą z lat 1848-1915, podczas gdy te znajdujące się w Luwrze są od nich starsze, a w Centrum Pompidou – młodsze. W Muzeum Orsay znaleźć można dzieła sztuki francuskiej: obrazy, rzeźby, fotografie oraz meble. Dzięki temu każdy powinien znaleźć coś, co go zainteresuje, nawet osoby mniej znające czy interesujące się sztuka.

Muzeum Orsay znajduje się w samym centrum Paryża. Na drugim brzegu Sekwany jest Luwr, w pobliżu ma siedzibę premier Francji (Hôtel Matignon) a niedaleko znajduje się kompleks Les Invalides, o którym jeszcze szerzej napiszę.

W takiej to okolicy postanowiono w 1897 roku zbudować nowy dworzec kolejowy. Miał się przydać podczas Wystawy Światowej w 1900 roku. Architekt Victor Laloux postanowił żeliwną konstrukcję ukryć za elegancką kamienną fasadą tak, by budynek pasował do otoczenia.

Budynek pełnił funkcję dworca do II wojny światowej. Był jak na tamte czasy całkiem nowoczesny – była elektryczność, windy, podjazdy… Niestety z czasem perony okazały się zbyt krótkie dla nowocześniejszych pociągów.

Budynek zaczął pełnić różne funkcje – domu aukcyjnego, teatru czy ośrodka dla powracających jeńców. Planowano go wyburzyć i na jego miejscu postawić nowoczesny kompleks hotelowy. Jednakże byli również zwolennicy zachowania dawnego dworca. W końcu w 1977 roku zdecydowano przeznaczyć go na muzeum sztuki. Budynek przebudowano i dostosowano do nowej funkcji. Główny hol został podzielony przegrodami i otoczony po obu stronach galeriami.

Na parterze w głównym holu wystawione są rzeźby, m.in. Rodina. Można między nimi spacerować jednocześnie podziwiając szklany dach i kasetonowe sufity dawnego dworca. Warto zwrócić również uwagę na piękny zegar.

W bocznych salach na parterze oraz na piętrach znajdują się obrazy. Galerie ułożone są chronologicznie. Największe zainteresowanie budzą działa impresjonistów i postimpresjonistów. Można zobaczyć obrazy takich artystów jak m.in. Paul Cézanne (Gracze w karty), Paul Gauguin, Édouard Manet (Śniadanie na trawie), Claude Monet (Dworzec Saint-Lazare, Lilie wodne), Camille Pissarro , Auguste Renoir , Alfred Sisley,  Henri de Toulouse-Lautrec czy Vincent Van Gogh (Pokój van Gogha w Arles, Autoportret z 1889r.)

Oprócz rzeźb i obrazów, w muzeum znajdują się też przedmioty sztuki użytkowej, fotografie i grafiki, a także dział poświęcony sztuce architektury (rysunki, projekty i modele budynków).

Kilka informacji praktycznych:
Dojazd do muzeum jest prosty. Najlepiej wybrać metro (linia 12) i wysiąść na stacji Solférino lub kolej RER C (stacja Musée d’Orsay).

Jeżeli chodzi o wstęp do muzeum, to jest on płatny. Normalny bilet kosztuje obecnie 11 euro, natomiast dla obywateli Unii Europejskiej poniżej 26 roku życia wstęp jest darmowy. Bilety można kupić przez Internet lub w kasie, jednak trzeba się liczyć ze staniem w kolejce (my czekaliśmy ok. 15 minut). Na terenie muzeum są również: szatnia, toalety, sklepy z pamiątkami oraz restauracja. Można za darmo wziąć plan muzeum z zaznaczonymi najbardziej znanymi dziełami.

Za dodatkową opłatą  można wypożyczyć audioprzewodniki, ale nie pamiętam czy są w innych językach poza francuskim i angielskim. Co istotne, nazwy dzieł sztuki  mają tabliczki z nazwami tylko w języku francuskim.

W muzeum można robić zdjęcia bez lampy blyskowej oraz nie korzystając z monopodów (selfie- stick).

 Warto pamiętać, że już o 17:15 muzeum zaczyna być zamykane. Trzeba więc zaplanować wizytę odpowiednio wcześniej, by zdążyć wszystko zobaczyć. Nam zwiedzanie zajęło ok. 3 godzin, a nie zatrzymywaliśmy się zbyt długo przy poszczególnych eksponatach.

Wizyta w Muzeum Orsay była dla nas ciekawym doświadczeniem. Muszę jednak szczerze przyznać, że chyba wolimy starsze malarstwo – prace impresjonistów nas nie urzekły. Chociaż obrazy Van Gogha nas zainteresowały. Podobało nam się wykorzystanie starego dworca jako lokalizacji muzeum – robił duże wrażenie przeszklony dach, stary zegar, całe przestronne wnętrze.

Zapewne osoby bardziej interesujące się sztuką będą o wiele bardziej niż my zachwyceni wizytą w Muzeum Orsay. Jednakże nie żałujemy, że tam zajrzeliśmy, bo nie nudziliśmy się.

Podsumowując, jeżeli ktoś ma więcej czasu, to może zajrzeć do Muzeum Orsay. Jeżeli jednak jedziecie do Paryża na krótko i chcecie odwiedzić tylko jedno muzeum sztuki, to lepszy będzie Luwr.

Bookmark the permalink.

5 Comments

  1. Pomysł na nowe wykorzystanie tego budynku jest wspaniały. Nie interesują mnie zbytnio muzea, ale do tego chętnie bym się wybrała tylko po to, aby zobaczyć te przeszklone elementy i widoki. Może gdybym była w Paryżu i miała dość czasu,to bym się skusiła na wizytę w tym muzeum.
    Pozdrawiam :)

  2. byłam, zobaczyłam, polecam :) i najchętniej wybiorę się tam jeszcze raz. Nie warto ograniczać się tylko do Louvru będąc w Paryżu. Muzeum d’Orsay ma nam sporo to zaoferowania :)

  3. ja bym się prędzej zachwycała samym budynkiem, bo ze sztuką u mnie na bakier i zbyt długie wizyty w muzeach mnie nudzą, chociaż podejrzewam, że to niestety skutek ciągania w czasach szkolnych po różnych wystawach, bo jeśli teraz sama sobie wybiorę jakieś muzeum, to zwykle bardzo mi się podoba, jak Muzeum Zerwanych Więzi w Zagrzebiu. ;)
    w Paryżu nie byłam (co zapewne już tutaj pisałam) i dlatego lubię poznawać to miasto za pomocą takich pięknych opowieści, jak Twoja. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    • Mnie jakoś nikt nigdy nie próbował za bardzo zianteresować sztuką, dzięki czemu też nie zostałam do niej zniechęcona. Lubię więc od czasu do czasu zajrzeć do jakiego muzeum czy galerii, choć zupełnie nie znam się na malarzach, epokach itp. ;)

      Dziękuję za miłe słowa o blogu :)

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?