Węgry i Słowenia (07.2016)

Czas podsumować tegoroczny długi urlop :) Kilkanaście bardzo ciekawych dni, podczas których odwiedziłam niesamowite miejsca, o których zobaczeniu myślałam od dawna.

Osoby, które śledzą mnie na Instagramie bądź na Facebooku na bieżąco mogły oglądać zdjęcia z mojej podróży, więc wiedzą, że odwiedziłam Węgry i Słowenię. Cała podróż bardzo mi się podobała i mam zamiar szczegółowo opisać wszystkie odwiedzone miejsca, bo większość z nich mogę szczerze polecić do zobaczenia.

W dzisiejszym wpisie przedstawię skrótowo całą podróż – zarówno po to, byście wiedzieli, jak w całości wyglądała, a także bym sama miała „ściągę” i nie zapomniała później opisać żadnego miejsca ;)

Nasza trasa:
Nasza trasa

Nasza trasa

Podróż rozpoczęliśmy w sobotę 9 lipca jadąc pociągiem z Poznania do Warszawy. Po pokonaniu wszelakich przeciwności związanych z ograniczeniami ruchu, które spowodował szczyt NATO, spędziliśmy spokojną noc w stoicy Polski. W niedzielę rano już bez problemów dotarliśmy na Okęcie, skąd różowym aeroplanem udaliśmy się do stolicy Węgier.

W Budapeszcie powitał nas upał, który towarzyszył nam do ostatniego dnia pobytu w tym mieście. Bez problemów dotarliśmy z lotniska do centrum miasta (autobus+metro, bilet łączony kupuje się na lotnisku), pod drodze zatrzymując się w jakimś centrum handlowym, by zmienić ubrania na najlżejsze jakie mieliśmy ;)

Bez problemu dojechaliśmy w okolice dworca Nyugati, skąd już tylko kilkaset metrów dzieliło nas od miejsca, gdzie mieliśmy się zatrzymać na kolejne 4 noce. Tym razem nocowaliśmy w znalezionych na booking.com Diamond Apartments. Do dyspozycji mieliśmy całe mieszkanie, w pełni wyposażone, wysprzątane i z klimatyzacją, co okazało się bardzo potrzebne. Szczerze polecam to miejsce noclegowe, tym bardziej, że jest na tyle blisko centrum, że można nawet nie korzystać z komunikacji miejskiej ;)

Kolejne kilka dni spędziliśmy zwiedzając stolicę Węgier w palącym słońcu i oraz w blasku gwiazd. Zobaczyliśmy zamek i jego otoczenie, słynne mosty, parlament, wiele kościołów i parków. Ochłodę odnaleźliśmy w kąpielisku w hotelu Gellert, a najpiękniejszą panoramę miasta na Wzgórzu Gellerta. Budapeszt spodobał mi się i bardzo się cieszę, że go w końcu odwiedziłam :)

14 lipca wyruszyliśmy w dalszą podróż, żegnani przez Węgry w strugach deszczu. Udało nam się na dworcu Deli kupić bilety na pociąg do Lublany i znaleźć w nim miejsca. Następne prawie 9 godzin spędziliśmy wolno sunąc torami. Dokładnie mówiąc, po stronie Węgier jechaliśmy chyba z 20 km/h, po stronie Słowenii przyspieszyliśmy. Nie mniej jednak cała podróż bardzo nam się już dłużyła, bo jechać niecałe 500 km przez 9 godzin, to nic przyjemnego.

W Lublanie na dworcu czekał już na nas nasz gospodarz z airbnb, w którego mieszkanku w Kranjskiej Gorze mieliśmy spędzić kolejne 4 dni. Nowiutką autostradą pomknęliśmy w kierunku Alp Julijskich, które z każdym kilometrem wydawały nam się coraz bardziej wysokie ;) Po około godzinie jazdy byliśmy już na miejscu i mogliśmy nieograniczenie zachwycać się przepięknymi krajobrazami. Mieszkanie, w którym nocowaliśmy, było niewielkie, ale zupełnie wystarczające dla 2 osób. Było w nim czysto i przyjemnie. Kolejny udany nocleg z airbnb :)

Będąc w Kranjskiej Gorze, odwiedziliśmy pobliskie wioski (Planica, Rateče, Mojstrana) i kilka dolin. Alpy Julijskie okazały się pięknymi górami (w sumie to czy któreś góry nie są piękne?), niezbyt zatłoczonymi, ale jednocześnie z rozwiniętą infrastrukturą turystyczną.

 

18 lipca pojechaliśmy autobusem do Lublany, która miała być naszą bazą wypadową na kolejne wycieczki. Tam mieliśmy kolejny nocleg z airbnb, który niestety okazał się niewypałem. Co prawda widziałam na zdjęciach, że w mieszkaniu są stare meble, ale nie sądziłam, że trafimy do bardzo starego mieszkania urządzonego w piwnicy… No cóż, muszę wnikliwiej oglądać zdjęcia ofert :(

Lublanę zwiedziliśmy błyskawicznie, ponieważ okazała się być naprawdę niewielkim miastem (270 tys. ludności). W sumie to było jedyne nasze rozczarowanie podczas tych wakacji.

Ponadto zrobiliśmy jeszcze 3 bardzo ciekawe wycieczki jednodniowe: do Piranu urokliwego miasteczka nad Adriatykiem, do oszałamiających wielkością Jaskini Szkocjańskich oraz nad Jezioro Bled i do wąwozu Vintgar. Wycieczki te sprawiły, że mamy chcemy wrócić ponownie do Słowenii, by odwiedzić jeszcze inne miejsca :)

Podróż powrotną rozpoczęliśmy w sobotę 23 lipca. Przejechaliśmy autobusem do włoskiego Triestu, gdzie poszliśmy na krótki spacer do portu. Później pociągiem przejechaliśmy do Treviso, skąd następnego dnia mieliśmy lot do Polski. Zdążyliśmy jednak jeszcze pospacerować po tym włoskim mieście i najeść się przepysznych lodów :)

W niedzielę z niesamowicie ciasnego lotniska odlecieliśmy samolotem Ryanair do Wrocławia. A stamtąd pociągiem dojechaliśmy do Poznania, by już kolejnego dnia stawić się rano w pracy…

Garść informacji statystycznych:
16 dni w podróży
4 kraje (Polska, Węgry, Słowenia, Włochy)
2800 km pokonanych samolotem, pociągiem, autobusem i samochodem
300.000 kroków podczas pieszych wędrówek
1500 zdjęć
Miliony wspomnień ;)

Tyle na dziś ogólnego opisu. Szczegółowo opiszę wszystkie miejsca w ciągu najbliższych tygodni, a może nawet miesięcy. Jeżeli jednak już teraz macie jakieś pytania dotyczące odwiedzonych przeze mnie miejsc, piszcie śmiało :)


Artykuły:
Słowenia to nie tylko góry, czyli 1 dzień w Piranie (07.2016)

Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Kranjska Gora-Planica-Tamar, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Przełęcz Vršič, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Wodospad Peričnik i Mojstrana, Słowenia (07.2016)

Słowenia to nie tylko góry, czyli 1 dzień w Piranie (07.2016)

Jezioro Bled i Wąwóz Vintgar, Słowenia (7.2016)

Jaskinie Szkocjańskie, Słowenia (07.2016) – zachwycający podziemny świat

Bookmark the permalink.

10 Comments

  1. Swietna wyprawa i piękne zdjęcia!

  2. Jutro wyjeżdżamy do Słowenii :) Będziemy w części wschodniej, w gorących źródłach. Ale planujemy też wypad nad jezioro Bled i do wąwozu Vintgar. Mam nadzieję, że spodoba nam się tam równie mocno, jak tobie.

  3. ja już swoją zazdrość wyrażałam na Instagramie i na fejsie, więc tylko powtórzę – cudny urlop, identyczny z moim wymarzonym, którego od dwóch lat nie udaje nam się zrealizować (ale w przyszłym roku może się wreszcie uda). na pewno będę śledziła każdy kolejny wpis, żeby się pozachwycać tymi miejscami i nabrać jeszcze większej ochoty na wyjazd (chociaż chyba bardziej się już nie da;p).
    pozdrawiam serdecznie.

  4. Super wyprawa! Ja w tym roku wybrałam podobny kierunek :) Odwiedziliśmy Słowację i Węgry. Całą podróż odbyliśmy samochodem.Zazdroszczę 16 dni urlopu, my niestety musieliśmy się w tym roku ograniczać.
    Słowenia mnie zauroczyła. Przy okazji kolejnej wyprawy na pewno tam zawitamy ;)

    • Właśnie widziałam na Instagramie zdjęcia z Budapesztu i już zatęskniłam za tym miastem ;) Chętnie bym zwiedziła więcej zakątków Węgier. I Słowacji też, bo tam to tylko w górach byłam ;)

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?