Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Jak już większość z Was wie, bardzo lubię góry. Tym bardziej ucieszyła mnie decyzja o odwiedzeniu Słowenii, gdzie większość kraju jest górzysta. Wśród miejsc, które postanowiliśmy odwiedzić w tym kraju, znalazły się również Alpy Julijskie. Spędziliśmy tam kilka przyjemnych dni, o których z chęcią Wam napiszę.

Alpy Julijskie (słoweń. Julijske Alpe) rozciągają się na długości ok. 100 km od północno-wschodnich Włoch do Słowenii. Najwyższym ich szczytem jest leżący w całości na terenie Słowenii Triglav (2864 m n.p.m.). Wokół najwyższego szczytu utworzono park narodowy – Triglavski narodni park (wstęp do niego jest bezpłatny).

Na terenie Alp Julijskich znajduje się wiele interesujących miejsc. Oczywiście mamy tam scenerię wysokogórską – ponad 200 szczytów wznosi się ponad 2000 m n.p.m. Są też piękne doliny, ukształtowane przez lodowce. Znaleźć można również jeziora (najbardziej znane, ale też największe – Jezioro Bohinj i Jezioro Bled), wodospady i potoki, choć raczej w niższych partiach gór (ze względu na wapienne przepuszczalne skały, z których zbudowane są te góry). Występują tam zjawiska krasowe (czyli np. jaskinie, ale też wywierzysko – źródło krasowe, miejsca w których wody podziemne wypływają na powierzchnię).

Jezioro Jasna w pobliżu Kranjskiej Gory

Jezioro Jasna w pobliżu Kranjskiej Gory

W Alpach Julijskich wyznaczono wiele tras pieszych oraz rowerowych. W wyższych partiach gór znajdują się via ferraty, czyli ubezpieczone szlaki. Znajdują się na nich stalowe liny, do których należy się przypinać (potrzebny sprzęt można wypożyczyć w wielu miejscach) oraz kołki, klamry, drabinki, które mają ułatwić wspinaczkę. Oczywiście zimą region zamienia się w raj dla narciarzy i snowboardzistów. Ośrodek sportów zimowych znajduje się w Planicy, niedaleko wsi Rateče. Jest tam też znana mamucia skocznia narciarska Letalnica.

W Alpach Julijskich znajduje się wiele wsi i miasteczek. Do tych najbardziej znanych należą Kranjska Gora, Bled, Bovec, Rateče-Planica.

Jak dojechać w Alpy Julijskie?

Najłatwiej w Alpy Julijskie dojechać samochodem. Ze stolicy Słowenii jedzie się drogą szybkiego ruchu E61. Zjeżdżając w miejscowości Lesce na drogę nr 209 dojedziemy po kilku kilometrach najpierw do Bledu, a następnie po kolejnych 25 nad jezioro Bohinj. Jeżeli jednak dalej będziecie jechać drogą E61, to za miejscowością Jesenice musicie skręcić na drogę nr 201. Zawiedzie Was ona w serce Alp Julijskich do Mojstrany, Kranjskiej Gory i Podkoren. W Alpy Julijskie możecie też dojechać samochodem od strony Austrii (od Villach) bądź Włoch (od Tarvisio). Pamiętajcie, że w Słowenii należy zakupić winiety (więcej informacji o winietach znajdziecie m.in. tutaj).

Własne auto przyda się także w samych górach – do wielu miejsc można podjechać samochodem (np. na przełęcz Vršič czy w okolice wodospadu Peričnik). W górach znajduje się wiele parkingów (płatnych), na których można zostawić auto.

W Alpy Julijskie można dojechać również transportem publicznym i my tak właśnie zrobiliśmy. Autobusami Alpetour można zarówno poruszać się między górskimi miejscowościami, jak i dojechać do Lublany. To pewny, punktualny i dosyć wygodny środek transportu. Cenowo też nie wychodzi źle (np. Kranjska Gora-Lublana za 8,7 EUR). Bilety można kupić bezpośrednio u kierowcy, który mówi po angielsku. Rozkład jazdy do znalezienia na stronie: www.alpetour.si/

Pociągi dojeżdżają tylko do stacji Jesenice, więc jedynie do Bledu da się nimi dojechać. By zobaczyć Bohinj czy trafić w rejon Kranjskiego Gory, należy i tak przesiąść się na autobus.

Wejście do Triglavskigo Parku Narodowego

Wejście do Triglavskigo Parku Narodowego

Bus na przełęczy Vršič

Bus na przełęczy Vršič

Droga z Rateče do Planicy

Droga z Rateče do Planicy

Okolice Rateče

Okolice Rateče

Baza noclegowa Alp Julijskich

Jest to region o rozwiniętej infrastrukturze turystycznej, więc we wszystkim miejscowościach nie brak miejsc noclegowych o różnych stopniach komfortu. Jest dużo hoteli, pensjonatów, ale też kwater prywatnych. W górach są liczne schroniska.

My zdecydowaliśmy się na nocleg z airbnb i był to bardzo dobry wybór. Mieszkaliśmy w kawalerce w centrum Kranjskiej Gory, płacąc 40 euro za dobę. Byliśmy w szczycie sezonu (połowa lipca), noclegu szukaliśmy około miesiąc przed podróżą i na prawdę ciężko było znaleźć coś w lepszej cenie i o odpowiednim standardzie.

Schronisko Tamar (Planinsky Dom v Tamarju), Alpy Julijskie

Schronisko Tamar (Planinsky Dom v Tamarju), Alpy Julijskie

Centrum Kranjskiej Gory

Centrum Kranjskiej Gory

Lokale gastronomiczne i sklepy

W Alpach Julijskich nie brak restauracji, barów, pizzerii i innych lokali astronomicznych. W żadnej z miejscowości, w której byliśmy, nie mieliśmy problemu ze znalezieniem miejsca na obiad. Ceny okazały się niższe niż sądziliśmy, a także niższe niż w Lublanie. Za drugie danie + napój wydawaliśmy od 7 do 10 euro. W górskich schroniskach nie jedliśmy, jedynie delektowałam się gorącą herbatą za 1-1,5 euro ;)

W miejscowościach górskich nie brak sklepów spożywczych. W większych miejscowościach jak Bled czy Kranjska Gora są również markety z sieci Mercator. Sklepy te są nieźle zaopatrzone, najczęściej otwarte codziennie, choć w niedzielę mogą mieć ograniczone godziny funkcjonowania. Zauważyliśmy, że Słowenia importuje większość produktów spożywczych. Co nas zaskoczyło, nie sposób kupić tam krojonego chleba – w ten sposób sprzedaje się tylko chleb tostowy.

Jedna z restauracji w Mojstranie

Jedna z restauracji w Mojstranie

Widok z autobusu na trasie Kranjska Gora- Mojstrana, Alpy Julijskie

Widok z autobusu na trasie Kranjska Gora – Mojstrana

Mapy i szlaki Alp Julijskich

Przed wyjazdem chciałam zaplanować wycieczki górskie. W tym celu zamierzałam kupić mapę tego regionu. Niestety we wszystkich księgarniach trafiałam tylko na mapy w języku niemieckim, które są dla mnie nieprzydatne, gdyż nie znam tego języka. W końcu skorzystałam z materiałów przygotowanych przez lokalny punkt informacji turystycznej w Kranjskiej Gorze – na swojej stronie internetowej mają do pobrania mapki, opisy szlaków wraz z czasami przejść i foldery w języku angielskim. A po przyjeździe do Kranjskiej Gory nabyłam właśnie w punkcie informacji turystycznej porządną mapę w języki angielskim.

Okazała się ona niezwykle pomocna, gdyż szlaki w Słowenii mają tylko 2 kolory: pomarańczowe i czerwony. Te pierwsze to trasy piesze głównie po dolinach. Z kolei drugie oznaczają szlaki wysokogórskie, na których najlepiej mieć sprzęt do asekuracji.

Zamiast różnorodnych kolorów, szlaki mają różne numery. I tak np. szlak z Kranjskiej Gory do Planicy ma numer 9, a szlak na przełęcz Vršič numer 7. Szlaki oznaczone są za pomocą jednokolorowych tabliczek ze strzałkami. Nie ma zwyczaju malowania znaków np. na kamieniach czy drzewach, jak w polskich górach. Mieliśmy wrażenie, że im niżej, tym tabliczki są rzadziej. Czasami trzeba się domyślać, którędy biegnie szlak, bo brak stosownej tabliczki przez dłuższą chwilę. Powoduje to, że czasami trzeba zawracać i wybierać inną ścieżkę… Dobrze wtedy mieć dosyć dokładną mapę, która pozwoli nam rozeznać się w terenie.
Mieliśmy okazję chodzić tylko po pomarańczowych szlakach. Utrzymane są raczej w dobry stanie, choć raz zapędziliśmy się na bardzo zabłocony szlak, który okazał się być częściowo zamknięty (niestety informacja o tym była tylko z drugiej strony niż przyszliśmy).

Tabliczka informująca o szlaku

Tabliczka informująca o szlaku

Szlak z przełęczy Vršič do Kranjskiej Gory, Alpy Julijskie

Szlak z przełęczy Vršič do Kranjskiej Gory, Alpy Julijskie


Alpy Julijskie są bardzo przyjemnym miejscem, jest tam wiele pięknych miejsc, do których często można nawet dojechać autem. Mimo rozwiniętej infrastruktury, turystów jest tam o wiele mniej niż w polskich górach. A widoki takie piękne :)

Podczas naszego kilkudniowego pobytu w Alpach Julijskich udało nam się zobaczyć kilka pięknych miejsc, o których szczegółowo napiszę Wam już niebawem.


Relacje z Alp Julijskich:

Kranjska Gora-Planica-Tamar, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Przełęcz Vršič, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Wodospad Peričnik i Mojstrana, Słowenia (07.2016)

Bookmark the permalink.

10 Comments

  1. Czekam na więcej postów, ponieważ domyślam się już, że pokażesz nam piękne widoki! :) Alpy Julijskie zachęcają do odwiedzin. Lubię takie wysokogórskie szczyty, choć pewnie zdecydowałabym się jedynie na przejście szlaków dolinnych, ponieważ asekuracja i linki są mi całkiem nieznane na chwilę obecną. No i nadal nie wiem, czy mam ten lęk wysokości, czy jednak nie :D Myślę jednak, że nawet doliny są tam piękne.
    Pozdrawiam ciepło!

    • Ania W Różne Strony

      Co do lęku wysokości, to mój chłopak go ma i musimy to uwzględniać planując trasy. Także w Alpach Julijskich zrezygnowaliśmy z tras wysokogórskich. Mimo to widzieliśmy wiele pięknych miejsc :)

  2. Ale piękne góry! Planuję w przyszłym roku wyjazd do Słowacji i teraz już wiem, dzięki Tobie – gdzie pojadę! :)

    • Ania W Różne Strony

      Alpy Julijskie są piękne, to fakt :) Ale planujesz odwiedzić Słowenię czy Słowację, bo i w jednym i w drugim państwie są góry? ;)

  3. a te winiety na Słowenii to dopiero są drogie. ;) więc myślę, że fajnie z nich tak skorzystać, przejeżdżając nieco więcej niż kawałek w drodze do Chorwacji. ;)
    ja tam chcę! w te góry! koniecznie! tylko nie wiem kiedy, bo tak mi się poplątało po tym niezdanym egzaminie, że nie wiem co dalej robić i siedzę i nie robię nic. ale liczę po cichu, że to stan przejściowy i w końcu się zmobilizuję do życia. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    • Ania W Różne Strony

      Właśnie większość Polaków traktuje Słowenię, jako kraj przejazdowy do Chorwacji, a tam tyle pięknych miejsc ;)

      Rozumiem Twoją sytuację – tyle czasu i sił włożonych w przygotowanie do egzaminu, wszystkie siły skoncentrowanie na osiągnięciu celu… Ale jeszcze spokojnie możesz kiedyś zdać ten egzamin, a póki co znaleźć jakąś fajną pracę. Prawnicy są potrzebni wszędzie, a aplikacja to tylko kolejny stopień wtajemniczenia, w wielu miejscach już studia wystarczą. Będzie dobrze, Pozdrawiam, Ania

  4. Podobno są tam cudowne rejony wspinaczkowe. Jeszcze nie byłam, ale pojadę. Twój wpis mi się przyda :) Wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    • Ania (autorka)

      Ja niestety się nie wspinam, więc nie mogę się o tym wypowiedzieć, ale też słyszałam, że ludzie lubią się tam wspinać i korzystać z ferrat ;)
      Również życzę Ci szczęśliwego nowego roku :)

  5. Przed wyjazdem do Słowenii na pewno dokładnie przeczytam Twoje artykuły na ten temat :)

  6. Pingback: Jezioro Bled i Wąwóz Vintgar, Słowenia, lipiec 2016

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?