Kranjska Gora-Planica-Tamar, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Pierwsza wycieczka, którą szczegółowo Wam opiszę, to droga z Kranskiej Gory do Planicy, a następnie dalej do schroniska Tamar i zejście do Rateče. To taka łatwa trasa w Alpach Julijskich.  W sam raz na pierwszy dzień – pozwala przyzwyczaić się do bliskości gór ;)

Przypominam, że opis ogólny Alp Julijskich znajdziecie w poprzednim wpisie.

Szlak nr 9: Kranjska Gora – Planica – Tamar

  • Różnica wysokości: niecałe 300m (Kranjska Gora 810 m n.p.m. – Tamar 1108 m n.p.m.)
  • Dystans: ok. 10 km
  • Czas przejścia: 3 h w jedną stronę

Etap 1. Kranjska Gora – Planica (ok. 1,5 h)

Pierwszy etap trasy przypominał mi tatrzański szlak – Drogę pod Reglami. Ścieżka wiodła przez łąki na skraju lasu. Na początku równolegle do drogi łączącej Kranjską Gorę z Podkoren, następnie odbijała w głąb lasu. Oznakowanie było momentami zbyt rzadkie – czasami mieliśmy wątpliwości, którędy iść, zwłaszcza przechodząc przez kolejne łąki. Również na leśnym odcinku mogłoby być więcej oznakowań, ponieważ szlak nie jest aż tak często uczęszczany, a zatem również ścieżka nie jest wyraźnie wydeptana.

Podczas wędrówki mijaliśmy kilka ładnych miejsc. Najpierw z oddali widzieliśmy Podkoren – małą miejscowość, z wybijająca się ponad zabudowania jasną wieżą kościoła. Następnie naszą uwagę przykuł wyschnięty potok – biel kamyków leżących na jego dnie pięknie kontrastowała z zielenią lasu. Najbardziej jednak podobały nam się kolejno wyłaniające się alpejskie szczyty otaczające dolinę Planica. W końcu też dostrzegliśmy słynne skocznie narciarskie.

Etap. 2 Skocznie narciarskie w Planicy (ok. 0,5 h)

Zanim podeszliśmy do skoczni, minęliśmy Olimpijski športni center Planica, czyli hotel dla sportowców i osób chcących aktywnie wypoczywać. Budynek, jak i jego otoczenie prezentują się świetnie, więc miło byłoby spędzić tam kilka dni;)

Olimpijski športni center Planica

Olimpijski športni center Planica

Następnie przeszliśmy pod skocznie. Jest ich tam kilka – od małych treningowych aż do słynnej skoczni mamuciej, na której najlepsi skoczkowie potrafią skoczyć prawie ćwierć kilometra. Skocznie robią wrażenie, szczególnie ta najwyższa, Letalnica braci Gorišek, która wydaje się naprawdę ogromna. I nie dziwi, że kiedyś nazywano ją Velikanka, co po słoweńsku znaczy Olbrzymka :)

Naprzeciwko skoczni znajduje się muzeum poświęcone historii skoków narciarskich. Nowoczesny obiekt został otwarty w tym roku. Warto do niego zajrzeć, tym bardziej, że nie brak w historii skoków polskich akcentów (i nie chodzi jedynie o Adama Małysza i Kamila Stocha). Z tarasu muzeum rozlega się piękny widok na góry i opierające się o nie skocznie.

Etap 3. Planica-schronisko Tamar (1 h)

Po obejrzeniu skoczni i posileniu się, ruszyliśmy w dalszą drogę. Duża tablica poinformowała nas o wkroczeniu do Triglavskiego Parku Narodowego (Triglavski narodni park). Szlak biegł dnem Doliny Planica do Doliny Tamar. Wokół wznosiły się szczyty Alp Julijskich, które robiły na nas coraz większe wrażenie. Po drodze napotykaliśmy na różne tablice informacyjne – tak jak u nas na ścieżkach edukacyjnych. Ponadto ustawiono również różne „pomoce” mające na celu ułatwienie dostrzeżenie poszczególnych szczytów. Szlakiem szło się przyjemnie. Przypominał mi nieco tatrzańską Dolinę Kościeliską. Taka prosta, łatwa trasa w Alpach Julijskich.

Po godzinie marszu dotarliśmy do Doliny Tamar. Najpierw dostrzegliśmy kaplicę Maryi Wspomożycielki (kapelica Marije Pomagaj). Od momentu poświęcenia w 1936 roku jest ona miejscem pielgrzymek okolicznych mieszkańców.

Kaplica w dolinie Tamar

Kaplica w dolinie Tamar

Minąwszy kapliczkę skierowaliśmy się ku schronisku. Po drodze zaintrygował mnie dziwny szum – nie wiedziałam co powoduje taki hałas. Zorientowaliśmy się, że to widoczny w oddali wodospad Nadiža. To w górze Zadnje Ponce jest pierwsze źródło rzeki Sava Dolinka, która z kolei jest jednym z dwóch głównych dopływów najdłuższej rzeki Słowenii, Savy. Woda niedługo po wypłynięciu ze źródła spada 10-metrową kaskadą w dół, by po kolejnych kilkuset metrach zginąć z powrotem w ziemi. Ponownie wypływa na powierzchnię bliżej wsi Rateče. Niestety nie mieliśmy czasu by bliżej podejść do wodospadu, jednak i tak zrobił na nas wrażenie.

Wreszcie dodarliśmy do naszego celu – schroniska w dolinie Tamar (Planinski dom v Tamarju). Nie wchodziliśmy do środka, jedynie skorzystaliśmy z toalety w postaci zadbanego toi-toi oraz umyliśmy ręce przy pompie ze źródlaną, niesamowicie zimną wodą. A następnie usiedliśmy przy jednym ze stołów i kontemplowaliśmy widoki.

Na zdjęciach widać szare niebo i może się wydawać, że pogoda nie była najlepsza, ale tak naprawdę było bardzo przyjemnie. Nie padał deszcz, ale też nie grzało mocno słońce, więc szło się świetnie. Nie wiem ile było stopni, ale pewnie ok. 18. Pogoda w sam raz na górski spacer! Gdyby było słonecznie białe skały prezentowałyby się pewnie jeszcze lepiej, ale nam i tak bardzo się podobało. Z zachwytem spoglądaliśmy na szczyty otaczające Dolinę Tamar – Mojstrovk (2372 m), Travnik (2379 m), Šite, Jalovška škrbina (2138 m), Goličica (2394 m), a przede wszystkim Jalovec (2645 m).

Było tam cicho i spokojnie, prawie żadnych ludzi. Moglibyśmy siedzieć tam długo, ale czekała nas jeszcze droga powrotna, a trochę obawialiśmy się deszczu, a jeszcze bardziej tego, że nie uda nam się złapać autobusu i będziemy musieli pokonywać całą drogę do Kranjskiej Gory pieszo…

Etap 4. Schronisko Tamar – Rateče (1,5 h)

Droga powrotna minęła nam dość szybko, zwłaszcza do skoczni. Tam zatrzymaliśmy się na chwilę, by pooglądać trening skoczków (mniejsze skocznie pokryte są igelitem, umożliwiającym korzystanie z nich również w okresie letnim).

Następnie spędziliśmy chwilę zastanawiając się, którędy iść. W końcu postanowiliśmy pójść do wsi Rateče, by tam dostać się na autobus jadący do Kranjskiej Gory. W tym celu podążyliśmy szlakiem nr 11, który, jak się okazało, biegł po prostu brzegiem asfaltowej drogi. Dobrze, że ruch samochodowy nie był tam zbyt intensywny. Ten etap podróży był dla nas najbardziej nużący. Dawało znać o sobie zmęczenie (dzień wcześniej jechaliśmy z Budapesztu do Kranjskiej Gory jakieś 10 godzin), jak i przebyte kilometry.

Na szczęście droga okazała się krótsza, niż się spodziewaliśmy. W pół godziny od skoczni trafiliśmy do wsi Rateče, malowniczo położonej między Alpami Julijskimi a Karawankami. Kilka kilometrów dalej były granice włoska i austriacka.

Niestety okazało się, że trafiliśmy na „okienko” w rozkładzie jazdy – autobus jeżdżący regularnie co godzinę, miał akurat dwugodzinną przerwę. Postanowiliśmy więc wykrzesać resztki sił by znaleźć jakieś przyjemne miejsce na obiad. Tak trafiliśmy do całkiem miłego miejsca, jakim okazała się być Gostilna Mojmir. Następnie planowo pojechaliśmy autobusem do Kranjskiej Gory.


Pierwszy dzień pobytu w Alpach Julijskich bardzo nam się podobał, choć chodzenie po dolinach rozbudziło apetyt na wycieczkę w nieco wyższe partie gór. Jednak na początek, łatwa trasa w Alpach Julijskich Kranjska Gora – Planica – Tamar jest świetnym pomysłem. Trudności niewielkie, a można poczuć bliskość gór :)


Relacje z Alp Julijskich:

Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Przełęcz Vršič, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Wodospad Peričnik i Mojstrana, Słowenia (07.2016)

 

Bookmark the permalink.

20 Comments

  1. Ten wodospad prezentuje się wspaniale. W ogóle jest na czym zawiesić oko, ponieważ góry wyglądają znakomicie. Nawet skocznie narciarskie chciałabym zobaczyć, choć skoków już od jakiegoś czasu nie oglądam.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Ania (autorka)

      Był taki moment, że chyba wszyscy oglądali skoki narciarskie ;) Dlatego też chętnie odwiedziłam Planicę – z sentymentu :) Pozdrawiam, Ania

  2. Pięknie ta trasa wygląda :). A zdjęcie łąki jest przecudowne!

  3. Na hasło Alpy jestem spakowana i gotowa do drogi <3

  4. góry. <3 cudownie się prezentują i chociaż w najbliższym czasie raczej w żadne się nie wybiorę, to przynajmniej sobie takie fajne pooglądam na zdjęciach. ;) trasa fajna, taka właśnie na przywitanie się z górami. :)
    pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze trasy. :)

  5. piękne widoki to musiała być wspaniała wycieczka :)

  6. Piękne miejsce. Kojarzyło się mi do tej pory raczej z narciarstwem, ale widać na spacer też są super!

  7. Widoki piękne, szczególnie wodospad robi wrażenie, nigdy nie myślałam o Slowenii jako o celu podróży a tu taka niespodzianka. Pozwoliłam sobie zerknąć na Twoją mapę podróżniczą i zauważyłam, że jeszcze nie ma na niej Bułgarii, więc jeśli chciałabyś coś o niej poczytać to zapraszam do nas :)

    iwillgowithyoublog.wordpress.com

    • Ania (autorka)

      Ja z kolei o Słowenii myślałam od dawna, bo to mały kraj z wieloma pięknymi zakątkami. I bardzo mi się tam spodobało i szczerze polecam :)
      Co do Bułgarii, to tak jak i Rumunię chętnie kiedyś odwiedzę. A Wasz blog chętnie odwiedzę :) Pozdrawiam, Ania

  8. Pięknie tam. Może kiedyś uda się i w te okolice zawędrować? :)

    • Ania (autorka)

      Może kiedyś uruchomią tanie loty z Polski do Słowenii, to na pewno byłoby tam łatwiej dotrzeć choćby na weekend :)

  9. Jak miło było mi zobaczyć te piękne zdjęcia! Ostatnio jestem tylko w Alpach Francuskich, a tu u Ciebie tak swojsko, prawie jak w Polsce :)) Dzięki za to!

    • Ania (autorka)

      A to była właśnie moja pierwsza styczność z jakimikolwiek Alpami… i właśnie zaskoczyła mnie ta swojskość widoków :P

  10. Chętnie bym się tam teraz teleportowała i ponapawała zielenią i widokami, ach!

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?