Jezioro Bled i Wąwóz Vintgar, Słowenia (7.2016)

Strzelista wieża białego kościoła wybija się ponad zielonymi drzewami na małej wyspie położonej na jeziorze otoczonym górami. Znacie ten obrazek? To Jezioro Bled, wizytówka Słowenii. Zapraszam Was dziś właśnie tam.

Jezioro Bled – podstawowe informacje

Bled położony jest tylko 50 km od Lublany, stolicy Słowenii. To tylko 40 minut jazdy samochodem autostradą A2 lub godzina pociągiem (dojeżdża do stacji Bled-Lesce, skąd trzeba 5 km przebyć autobusem bądź pieszo). Można też dojechać tam autobusem, choć w szczycie sezonu może być problem z miejscem w drodze powrotnej.

Miejscowość Bled znajduje się u podnóża Alp Julijskich nad jeziorem polodowcowym. Jezioro to nazywane jest po prostu Bled albo Bledzkie (słoweń. Blejsko jezero). Zbiornik ten zasilany jest głównie wodami podziemnymi, w tym termalnymi, dzięki czemu jest jednym z najcieplejszych jezior alpejskich. Nad miasteczkiem i jeziorem góruje wysoka skała, na której szczycie jest zamek.

Na jeziorze jest wyspa (słoweń. Bledskij Otok), na której zbudowano najchętniej fotografowany kościół Słowenii ;)

Samo miasteczko jest dosyć małe (5 tys. mieszkańców), jednak dobrze przygotowane dla turystów. Nie brak tam restauracji, kawiarni, hoteli czy pensjonatów. Wokół jezioro biegnie chodnik, więc można je łatwo obejść (6 km).

Widok na miasteczko Bled

Widok na miasteczko Bled

Wąwóz Vintgar

Wizytę w Bledzie zostawiliśmy sobie na ostatni dzień naszego pobytu w Słowenii. Cały czas czekaliśmy na pewną słoneczną pogodę, by móc zobaczyć te malownicze strony w pełnej krasie.

Do Bledu dojechaliśmy autobusem. Nie patrząc nawet w stronę jeziora, pobiegliśmy na kolejny, który miał nas zawieźć 4 km do Wąwozu Vintgar (słoweń. soteska Vintgar). Nie wiedzieć czemu, ostatni autobus w tamtą stronę odjeżdżał już chyba o 10:30, dlatego tak się spieszyliśmy.

Autobus zawozi podróżnych pod samą kasę biletową u wejścia do wąwozu od strony wsi Podhom. Stamtąd również odjeżdża w powrotną drogę. Wstęp do Wąwozu Vintgar kosztuje 5 euro (bilet normalny). Droga w tę i z powrotem zajmuje ok. 2 godziny.

Wąwóz Vintgar ma 1,6 km długości. Wyrzeźbiła go płynąca jego dnem rzeka Radovna. Szlak wiedzie nad rzeką – po licznych kładkach albo po ścieżce znajdującej się w ścianie wąwozu. Uwagę zwraca niezwykle przejrzysta turkusowa woda szumiąca prawi epod nogami. Pływają w niej liczne ryby, które przyciągają uwagę odwiedzających wąwóz.
Po drodze przechodzi się pod ponad stuletnim mostem kolejowym i mija tamę zbudowaną by zasilać małą elektrownię wodną. Na końcu wąwozu rzeka spływa w dół Wodospadem Šum, a my możemy to obserwować z kładki zarzuconej nad nim.

Kładki w Wąwozie Vintgar

Kładki w Wąwozie Vintgar

Piękna turkusowa woda w rzece Radovna

Piękna turkusowa woda w rzece Radovna

Szlak wiedzie prawie w całości po ułożonych kładkach

Szlak wiedzie prawie w całości po ułożonych kładkach


Od tej strony również można wejść do wąwozu, więc tu również znajduje się kasa i odbywa się kontrola biletów. Co ciekawe, od każdego biletu można oderwać dwa końce, więc można wyjść z wąwozu i ponownie do niego wejść od drugiej strony i przejść z powrotem, by dotrzeć na parking i przystanek autobusowy. Zastanawiacie się może, po co w ogóle wychodzić z wąwozu? A no po to, by zobaczyć Wodospad Šum z dołu ;)

Też to chcieliśmy uczynić, ale jak to tradycyjnie w Słowenii, brak było drogowskazów, więc się trochę zgubiliśmy (nie my jedni). Otóż wychodząc z wąwozu należy przed drewnianą budką skręcić od razu w prawo i zejść w dół (a nie iść na kładkę nad wodospadem). Gdy jesteśmy już na poziomie rzeki, należy iść z nurtem kilkadziesiąt metrów, a zza drzew wyłoni się mostek. Po przejściu na drugi brzeg rzeki, należy ścieżką przez las zbliżyć się do wodospadu. Trafi się na kamienisty brzeg, z którego świetnie widać cały wodospad.

Następnie można wrócić do Wąwozu Vintgar i przejść go w drugą stronę, co polecam uczynić. Co prawda miejscami bywa wąsko i trzeba przepuszczać idących w drugą stronę, jednak jest to tylko kilko miejsc, a ponownie można zobaczyć to piękne miejsce.

Lipcowy dzień w Bledzie

Wracając z Wąwozu VIntgar wysiedliśmy z autobusu przy zamku (słoweń. Blejski grad). Chcieliśmy zobaczyć jezioro z góry. Okazało się jednak, że musielibyśmy kupić bilety (po 10 euro) do muzeum, które znajduje się w zamku. Z opisu muzeum nie wydało się aż tak interesujące, więc stwierdziliśmy, że wolimy więcej czasu spędzić na spacerach, niż w muzeum. Zeszliśmy więc nad jezioro, docierając w pobliże strzeżonego kąpieliska.


Z tego miejsca było już widać wyspę i kościół, jednak najlepszy widok jest z przeciwległego brzegu, więc zadecydowaliśmy się tam udać. W tym momencie pojawiły się jednak na horyzoncie ciemne chmury. Postanowiliśmy więc poszukać jakiegoś miejsca na obiad. Nie było to trudne – w Bledzie jest wiele lokali gastronomicznych serwujących różne potrawy. My tym razem wybraliśmy się na pizzę ;) Wyczucie czasu mieliśmy idealne, bo tylko zajęliśmy stolik, gdy lunął deszcz. Na szczęście nie trwał dłużej niż zjedzenie posiłku, więc mogliśmy kontynuować spacer.

Przeszliśmy między rozstawionymi straganami (akurat był jakiś jarmark) i znaleźliśmy się nad jeziorem. Po prawej stronie na wysokiej skale znajdował się zamek, a naprzeciwko nas było widać wysepkę i kościół. Poczułam lekkie rozczarowanie, bo niby wszystko było tak jak miało być (no może trochę za dużo chmur), a jednak czegoś brakowało i nie było tak pięknie, jak się spodziewałam.

Na początku było bardzo pochmurnie i deszczowo

Na początku było bardzo pochmurnie i deszczowo

Jezioro Bled, w oddali widać wyspę i dużo szarych chmur

Jezioro Bled, w oddali widać wyspę i dużo szarych chmur

Postanowiliśmy obejść jezioro. W końcu doszliśmy już bardzo blisko wyspy i usiedliśmy na ławce, których w Bledzie nie brak. Jezioro zachęcało do kąpieli, więc mój chłopak postanowił w nim popływać (według jego relacji „było bardzo przyjemnie, woda była przejrzysta i orzeźwiająca”) . Też się nad tym zastanawiałam, ale jednak się nie odważyłam, bo nie jestem zbyt dobrą pływaczką, a jezioro szybko robi się dosyć głębokie. Usiadłam na ławce i zajęłam się fotografowaniem.

Widoczność robiła się coraz lepsza – chmury trochę się rozeszły, Alpy Julijskie stawały się coraz wyraźniejsze. Po jeziorze wolno sunęły łódki z kolejnymi turystami chcącymi dotrzeć na wyspę i uderzyć w dzwon, co podobno umożliwia spełnienie życzeń.

I wtedy wreszcie mi się spodobało ;)

Jezioro Bled - ciężko oprzeć się kąpieli w takim miejscu ;)

Jezioro Bled – ciężko oprzeć się kąpieli w takim miejscu ;)

Po Jeziorze Bled można pływać w różny sposób

Po Jeziorze Bled można pływać w różny sposób

Jezioro Bled

Jezioro Bled

Zbliżała się godzina 17. Zastanawialiśmy się co robić dalej. Czy zjeść bledzki przysmak, czyli kremówki? A może lody? A może lepiej iść już na autobus?

W końcu zdecydowaliśmy się na ostatnią opcję. A to dlatego, że jakoś się średnio się czułam. Nie wiem, czy przez pogodę (było parno), czy przez to, że już od prawie dwóch tygodni codziennie prawie gdzieś jeździliśmy, w każdym razie nagle poczułam, że już mi się nic nie chce.

Dotarliśmy wiec na przystanek autobusowy, na którym zebrał się już dosyć duży tłum. Całe szczęście, że nie czekaliśmy dłużej, bo nie jestem pewna, czy udałoby nam się zmieścić do kolejnego autobusu. To był piątek – nie wiem co tam się dzieje w weekendy!

Na szczęście bez przygód dotarliśmy do Lublany, by już następnego dnia udać się do Włoch.

Widok na zamek nad Jeziorem Bled

Widok na zamek nad Jeziorem Bled

Podsumowanie

Z pewnością Jezioro Bled to jedna z dwóch najbardziej obleganych atrakcji Słowenii (drugą jest Jaskinia Postojna). Zauważyliśmy, że popularne są wycieczki „Słowenia w 1 dzień”, podczas których grupa turystów zwiedza jednego dnia te dwie atrakcje (np. w czasie pobytu w Wenecji lub Chorwacji). Dlatego też jadąc do Bledu należy spodziewać się większej liczby osób niż w innych zakątkach Słowenii. Nadal jednak nie są to niesamowite tłumy.

Czy naprawdę to takie niesamowite miejsce? Na pewno Jezioro Bled ma dużo uroku, ale osobiście byłam oczarowana bardziej Jeziorem Jasna w Kranjskiej Gorze czy też Jaskiniami Szkocjańskimi. Nadal jednak uważam, że warto zajrzeć do Bledu.

Wąwóz Vintgar również jest urokliwym miejscem, największe wrażenie robi jakieś 300 pierwszych metrów, gdzie skały są najwyższe, wąwóz jest najciaśniejszy, a ilość kładek największa. Niezapomniana jest też turkusowa woda górskiego potoku lawirującego między skałami.


Słyszeliście wcześniej o Jeziorze Bled i Wąwozie Vintgar? Albo widzieliście je na zdjęciach? A może tam byliście?


Pozostałe teksty o Słowenii:

Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Kranjska Gora-Planica-Tamar, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Przełęcz Vršič, Alpy Julijskie, Słowenia (07.2016)

Wodospad Peričnik i Mojstrana, Słowenia (07.2016)

Słowenia to nie tylko góry, czyli 1 dzień w Piranie (07.2016)

Węgry i Słowenia (07.2016)

Bookmark the permalink.

15 Comments

  1. Po przeczytaniu tej relacji wróciły wspomnienia z roku 2014. Polecam również opis naszych relacji ze Słowenii ZatrzymujeCzas.pl
    Pozdrawiam, Darek

    • Ania (autorka)

      Doskonale znam te relacje – według nich częściowo planowałam pobyt w Słowenii. Także dziękuję za inspiracje! :)

  2. Ale widoki! Zazdroszczę. Słowenię bardzo chciałabym zobaczyć. Moja znajoma była ostatnio nad tym jeziorem i była pod dużym wrażeniem.

    • Ania (autorka)

      Mam takie przeczucie, że jeszcze parę lat i Słowenia stanie się bardzo popularna. Nie warto więc długo czekać, tylko tam jechać ;) Jak będziesz w Europie, to się tam wybierz :)

  3. Mam zamiar wybrać się do Słowenii w te okolice podczas tegorocznych wakacji :) Super, że można przeczytać jakieś opinie :) Bardzo fajny blog :)

    • Ania (autorka)

      Bardzo mi miło :) Jak będziesz mieć jakieś pytania, to postaram się odpowiedzieć w miarę możliwości :)

  4. absolutnie prześlicznie tam jest. :) powtarzać się nie będę, że chętnie bym tam pojechała, ale ciągle nam to nie wychodzi, chociaż w tym roku chcemy wymotać tak, żeby jednak udało się zahaczyć o Słowenię na kilka dni na wakacje, ale jeszcze nie wiem jak dostanę urlop. ;/ ale na pewno jeśli chodzi o Słowenię to będę się inspirowała Twoimi podróżami. :))
    pozdrawiam serdecznie.

    • Ania (autorka)

      Super :) Klimat tam przyjemniejszy niż u nas, więc myślę, że nawet wczesną jesienią też tam dobrze jest :)

  5. Na Słowenii jeszcze nie byłam, dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam Twoją relację z pobytu w tym miejscu. Wąwóz wydaje się być przepiękny, mam nadzieję, że będę miała kiedys okazję odwiedzić te miejsce:)

  6. Byłam w tych rejonach i na jeziorze i na zamku i po przeczytaniu tego artykułu nie mogę sobie wybaczyć, że ominęłam taki wąwóz. No cóż, czas wrócić do Słowenii

  7. Po tym wpisie definitywnie dopisuję Słowenię do miejsc które musimy odwiedzić. Już Twoje wcześniejsze teksty nas przekonywały, ale teraz mamy pewność. Vintgar to kapitalne miejsce i Twoje zdjęcia to potwierdzają. Pewnie w przyszłym roku (na ten niestety plany urlopowe już kompletne) się uda :-) Dzięki za fajną inspirację!

    • Ania (autorka)

      Cieszę się, że udało mi się kogoś zachęcić do wizyty w Słowenii, bo warto tam pojechać :)

  8. Uwielbiam gubić się w czasie wypraw hehe ;) Totalnie czarujące miejsca. Widziałam to jezioro, ale niestety tylko na zdjęciach. Chciałabym jednak kiedyś odwiedzić.

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?