Czarnogóra i Chorwacja 2017

Najwyższy czas napisać, jak spędziliśmy tegoroczny długi urlop. Wybraliśmy się w tym roku na Bałkany, w region mi nieznany. Chcieliśmy zobaczyć ciekawe miejsca, lecz jednocześnie trochę poleniuchować na plaży. Zobaczcie, jak wyglądały Czarnogóra i Chorwacja w sierpniu 2017 roku.

Zatoka Kotorska, Czarnogóra

20 sierpnia polecieliśmy samolotem Ryanair z Berlina do Podgoricy, stolicy Czarnogóry. Stamtąd taksówką (inne środki transportu były niezbyt pewne), udaliśmy się od razu do Kotoru, gdzie spędziliśmy kilka kolejnych dni.

Podróż przez Czarnogórę dostarczyła nam wielu wrażeń, nie tylko tych związanych z dynamiczną jazdą po górskich serpentynach, ale też związanych z oglądanymi za oknami krajobrazami. Mijaliśmy m.in. Jezioro Szkoderskie, Sveti Stefan oraz Budvę oraz oczywiście wiele górskich szczytów, których nazw nie znam. Wyglądało to na tyle zachęcająco, że pewnie któregoś dnia ponownie odwiedzę Czarnogórę.

W Kotorze byliśmy kilka dni, jednak już pierwszego dnia zakochałam się w tamtejszym starym mieście. Wciśnięte między góry a zatokę, otoczone warownymi murami, składające się z dziesiątek krętych uliczek, spodobało mi się od pierwszego wejrzenia. Nie wiem ile razy przeszliśmy je wzdłuż i wszerz, jednak mam wrażenie, że i tak nie odwiedziliśmy wszystkich zakątków ;)

Jednego dnia wybraliśmy się w rejs stateczkiem po zatoce i wtedy odwiedziliśmy urokliwe miasteczko Perast.

Dubrownik, Chorwacja

Kolejnym etapem podróży był Dubrownik, do którego jechaliśmy autobusem (to był nasz środek transportu po Bałkanach). Podróż miała trwać ok. 3 godziny, trwała ponad 5, ponieważ ponad 2 godziny spędziliśmy na granicy (podobno można czekać nawet 5 godzin). Na szczęście starczyło nam jeszcze sił, by popołudniu obejść Dubrownik.

Miasto to okazało się o wiele większe i zdecydowanie bardziej górzyste niż się spodziewałam. Ciągle trzeba było chodzić pod górę i można się było przy tym nieźle spocić, szczególnie w gorącym słońcu ;)

Postanowiliśmy obejrzeć Dubrownik także z góry, więc zarówno zaliczyliśmy spacer murami miejskimi, jak i wjazd kolejką linową na szczyt, który góruje nad miastem. Miasto z góry wygląda bardzo dobrze – morze czerwonych dachów otoczone imponującymi murami. 

Makarska i Split, Chorwacja

W Dubrowniku spędziliśmy niecałe 3 dni i nadszedł czas na zasłużony odpoczynek na plaży w Makarskiej ;) Szkoda tylko, że w międzyczasie mój narzeczony się przeziębił i najpierw musiał dojść do siebie, zanim mógł w pełni korzystać z kąpieli w Adriatyku. Dlatego też pierwsze dni w Makarskiej spędziliśmy bardzo leniwie, głównie czytając książki na tarasie, z którego nawet było widać odrobinkę morza ;) Oczywiście spacerowaliśmy też podziwiając urozmaiconą linię brzegową i niesamowitą przejrzystą wodę.

Gdy mieliśmy już dosyć nicnierobienia odwiedziliśmy Split, po drodze podziwiając widoki z Magistrali Adriatyckiej (drogi wiodącej wzdłuż wybrzeża). Spędziliśmy tylko kilka godzin w Splicie, ale całkiem nam się podobało. Ciekawie wyglądały antyczne ruiny, między którymi przez lata budowano inne budynki.

 

Zadar, Chorwacja

Lenistwo w Makarskiej trwało cały tydzień i dopiero 1 września pojechaliśmy do Zadaru. To było ostatnie miasto na naszej trasie. Zamieszkaliśmy w samym sercu starego miasta i cieszyliśmy się spacerami nad morzem. Pogoda nieco się zmieniła i zamiast 30 stopni w cieniu zrobiło się jakieś 20 i nawet trochę popadało. Jednak i tak dosyć przyjemnie spędziliśmy tam czas.

4 września wstaliśmy przed świtem i przylecieliśmy do Berlina, skąd już blisko przecież do naszego Poznania… A później poszłam do pracy i się prawie od razu przeziębiłam, bo widać mój organizm nie toleruje powrotów z urlopów ;)

Chorwacja i Czarnogóra – podsumowanie

16 dni w podróży
3000 km pokonanych samolotem, samochodem, autobusem, promem i statkiem

 

Nasza trasa - Czarnogóra i Chorwacja

Nasza trasa – Czarnogóra i Chorwacja

Bałkany – wrażenia

Pierwsza wizyta na Bałkanach okazała się dla mnie dosyć przyjemnym przeżyciem, aczkolwiek pozostawiła również pewien niedosyt. Niby Czarnogóra i Chorwacja były ciekawe, ale po raz kolejny uświadomiłam sobie, że nie lubię leżenia na plaży, zdecydowanie wolę aktywniej spędzać czas. Jednak ciężko być aktywnym, gdy żar leje się z nieba i nawet krótki spacer do sklepu daje efekt sauny.

Pozytywnie zaskoczona byłam infrastrukturą turystyczną – wszystko było na wysokim poziomie. Nasze noclegi były bardzo fajne (1 rezerwowany przez booking.com, reszta przez Airbnb), a większość osób mówiła po angielsku (przynajmniej w Chorwacji, w Czarnogórze było z tym nieco gorzej). Wszędzie pełno sklepów i restauracji. Atrakcje dobrze oznakowane.

Negatywnie zaskoczyły mnie ceny – było drożej niż w Słowenii czy Włoszech, dlatego część obiadów przygotowywaliśmy samodzielnie. Poza tym nie podobał mi się stosunek do pieszych – znacznie ważniejsze są samochody, które jeżdżą jak chcą, a parkują to już w ogóle najchętniej na chodniku. Nieco uciążliwe było podróżowanie autobusami, które zwykle jeżdżą dłużej niż w rozkładzie, a jeszcze doliczane są jakieś dodatkowe opłaty: za bagaż (ok. 1 euro za sztukę), a w Czarnogórze nawet za wsiadanie na dworcu (2 euro od osoby).
Myślę jednak, że chciałabym kiedyś wrócić na Bałkany, ale nie w środku lata. Mogłabym wtedy zobaczyć więcej gór, a także wodospady, jeziora i jaskinie. Myślę, że to by mnie bardziej zainteresowało. Wolałabym też poruszać się własnym autem, by być bardziej niezależna od transportu publicznego.


Byliście kiedyś na Bałkanach? Co Wam się najbardziej podobało?

Bookmark the permalink.

6 Comments

  1. Piekne miejsca. Niestety na Bałkanach mnie jesCze nie widziano. Ale z pewnoscia tam UE Poka wie. Super zdjecia!!

  2. Również nie lubię leżenia na plaży. Wolę aktywny wypoczynek, a z upałem to już w ogóle się nie lubimy. :D Relacja świetna. Wiele pięknych zdjęć. Widoki cudne. Bardzo fajny post.

    Miłego weekendu. Mam nadzieję, że już jesteś całkowicie zdrowa. :)

  3. na początek – przepiękne zdjęcia. <3 szczególnie Czarnogóra, której jeszcze osobiście nie widziałam. ;)
    nam marzy się trip po Bałkanach, ale ciągle go przekładamy i przekładamy, bo zawsze coś staje nam na drodze.
    Chorwację oczywiście uwielbiam, chociaż ani w Dubrowniku jeszcze nie byłam ani nawet na/w Makarskiej, dalej niż do Splitu nie dojechałam. ale przez to, że ostatnio głównie po niej żeglujemy, to zdecydowanie lepiej poznajemy te wszystkie wysepki i w tym roku też tak było. ;)
    pozdrawiam serdecznie. :))

    • Ania (autorka)

      Dziękuję :)
      Jak już Ci kiedyś pisałam, wydaje mi się, że Chorwacja poznawana z jachtu prezentuje się całkiem inaczej i zazdroszczę Ci tej możliwości ;) Czekam więc niecierpliwie na Twoje relacje :) Pozdrawiam :)

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?