Kopalnia Guido w Zabrzu – świat oczami górnika (04.2017)

Relacja z kwietniowej wycieczki po kopalni węgla Guido w Zabrzu. Ciemność, wszechobecny pył i ciasne korytarze. A także spora dawka historii.


Co wiedziałam o górnikach przed wizytą w kopalni?

Pochodzę z Kujaw, mieszkam obecnie w Poznaniu. W mojej rodzinie nikt nie pracował pod ziemią. Dlatego obraz górników, jaki w sobie miałam, wykształciły media i książki. W telewizji widziałam górników świętujących barbórkę (potrafią się bawić!) lub strajkujących o kolejną podwyżkę. Co prawda w książce „Germinal” Emila Zoli czytałam o ciężkim życiu górników w XIX wieku, lecz przecież to było 150 lat temu… W uproszczeniu taki to obraz górnictwa miałam przed wizytą w kopalni Guido.

Wycieczka po kopalni Guido

Na poziomie ziemi

-Tylko wszyscy ubierzcie kaski i dobrze je zamocujcie! – przypomina przewodnik, a następnie sprawdza, czy wszyscy go posłuchali.
Stoimy w budynku, w którym znajdują się również kasy i z którego wyruszymy na trzygodzinną wycieczkę. Jest czas na śmiechy-chichy, zrobienie sobie selfie w kolorowym kasku i ostatnią wizytę w toalecie.
Następnie wychodzimy na zewnątrz i kierujemy się do budynku, w którym znajdują się mechanizmy wind oraz ich obsługa. Widzimy obracające się wielkie bębny, na które nawijana jest gruba stalowa lina. Nasz przewodnik objaśnia nam sygnały, za pomocą których przekazuje się czy winda ma jechać w dół czy górę.
Następnie sami kierujemy się do wind, którymi zjedziemy 170 metrów pod ziemię. Windy są trzypoziomowe: najpierw grupa osób wchodzi na jeden poziom, potem winda zjeżdża 2 metry i wchodzi druga grupa, a następnie trzecia. Kabiny windy to takie metalowe klatki, pomalowane na żółto. Gdy winda rusza, ogarnia nas ciemność, bo przyświeca nam tylko mała lampka. Zjeżdżamy szybko w dół, metalowa konstrukcja nieco się trzęsie i hałasuje. A podobno górnicy do pracy jeździli z jeszcze większą prędkością…

170 metrów pod ziemią

Z przyjemnością opuszczamy ciasną klatkę i wychodzimy na poziomie -170 metrów. To najstarsze dostępne rejony kopalni, gdzie wydobywano węgiel sto lat temu. Oprócz ludzi pracowały tu również konie, zwiedzamy więc także ich stajnie. Słuchamy smutnych opowieści o tym, że jak raz trafiły do kopalni, to już nigdy jej nie opuszczały…
Oglądamy też stare maszyny i urządzenia, spacerujemy po starych chodnikach. Odwiedzamy też kaplicę św. Barbary, patronki górników. Z zaciekawieniem oglądamy figurki wyrzeźbione z węgla.
Czas jednak ponownie wsiąść do windy i zjechać jeszcze niżej.

320 metrów pod ziemią

Po kolejnej emocjonującej przejażdżce windą wysiadamy na poziomie -320 metrów. Czeka nas dłuższy spacer podziemnymi korytarzami, nieraz ciasnymi i niskimi (jak dobrze mieć na głowie kask!), oglądanie maszyn górniczych, a także samego węgla. Nasz przewodnik prezentuje na różne maszyny, a gdy uruchamia jedną z nich, to nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że można dłużej pracować w takim hałasie.
W pewnym momencie przewodnik gasi wszystkie światła z wyjątkiem swojej latarki. Patrzymy na snop światła, w którym wyraźnie widać znajdujący się w powietrzu pył węglowy. Choć kopalnia od lat jest nieczynna, pył jest wszechobecny.
Nagle światło całkiem gaśnie. Znajdujemy się głęboko pod ziemią, w całkowitej ciemności. Nie widać absolutnie nic.
Chwila ciemności nie trwa zbyt długo, ale i tak każdy z nas myśli o tym samym – jak straszne to uczucie i ile razy każdy górnik musiał go doświadczać.
Słuchamy kolejnych opowieści naszego świetnego przewodnika, pana Ireneusza Koconia, który sam przez kilkadziesiąt lat pracował jako górnik. Im dłużej jesteśmy pod ziemią, tym nasz szacunek do pracy górników rośnie.
Na koniec wycieczki jeszcze atrakcja – przejazd podwieszaną kolejką. A później wizyta w podziemnym pubie. Po trzygodzinnym spacerku można tam posilić się oraz wypić regionalne piwo.

Powrót na powierzchnię

Później już tylko ostatnia podróż windą i jesteśmy z powrotem na powierzchni. Gdy nasze oczy przyzwyczają się do słonecznego blasku, orientujemy się, że jesteśmy cali w pyle węglowym. Buty i spodnie prawie do kolan są całkowicie brudne, reszta ubrań też zakurzona. Pył jest na naszych włosach, a nawet w nosie. A przecież tylko spacerowaliśmy po podziemnych korytarzach, w których nie jest już prowadzone wydobycie!

Kopalnia Guido

Oprócz wycieczki, na którą się wybraliśmy, kopalnia Guido oferuje też inne atrakcje. Można np. wybrać się na „Szychtę” i poczuć się jak prawdziwy górnik, próbując wykonywać jego prace.
Od czasu do czasu w podziemnym pubie odbywają się koncerty, a w podziemnej kaplicy msze.
Wszystkie informacje znajdziecie na stronie internetowej kopalni: kopalniaguido.pl

Wizyta w podziemnym pubie w kopalni Guido

Wizyta w podziemnym pubie w kopalni Guido

Podsumowanie

Odwiedziny w kopalni Guido pomagają uświadomić sobie, na czym polega praca górnika. Warto zatem wybrać się na taką wycieczkę, bo inaczej trudno wyobrazić sobie, jak ciężko jest pracować pod ziemią.
Wycieczka, na którą się wybraliśmy, była bardzo dobrze zorganizowana. Mimo tego, że trwała prawie 3 godziny, nie nudziliśmy się. Pan Ireneusz Kocoń, to świetny przewodnik, a jego górnicze doświadczenie jest dodatkowym atutem. Z humorem, używając czasem śląskiej gwary, opowiada o funkcjonowaniu kopalni i odpowiada na pytania laików.
Wcześniej byłam w kopalni soli w Wieliczce oraz w dawnej kopalni uranu w Kletnie, ale to wizyta w kopalni Guido najbardziej mi się podobała. Polecam, atrakcja na każdą pogodę ;)

Bookmark the permalink.

11 Comments

  1. Kopalnie mnie interesują, także z tego względu, że studiuję geologię :)

  2. Wow! Nie sądziłam,. że można takie miejsca odwiedzać. Bosko! :D

    • Ania (autorka)

      Polecam! Sama mam ochotę zobaczyć jeszcze dawną kopalnię srebra w Tarnowskich Górach i kopalnię złota w Złotym Stoku ;)

  3. Odwiedziłam w życiu kilka kopalni, zawsze jest to bardzo ciekawe przeżycie. Z punktu widzenia osoby zwiedzającej to interesująca przygoda, ale szczerze nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak czują się osoby pracujące w kopalni.

    • Ania (autorka)

      Hmm, jak wyobraziłam sobie ciężką fizyczną pracę, ciasny korytarz, słabe światło i świadomość kilkuset metrów do powierzchni ziemi z jedną drogą ucieczki, to po prostu powstał mi obraz miejsca, w którym nie chciałabym pracować…

  4. Dagmara Godleś

    Nigdy w życiu nie byłam w kopalni, ale po Twoim opisie to na pewno się zmieni! :)

  5. Mój ojciec całe życie był górnikiem, no nie jest to łatwa robota i nigdy bym nie chciała, żeby tym samym zajmował się mój mąż czy syn. Na szczęście nie musi, jeden górnik w rodzinie wystarczy ;)
    nie mogę wzroku oderwać od tej pajdy :D

    • Ania (autorka)

      O widzisz, to pewnie dużo się nasłuchałaś o pracy w kopalni – dla mnie to była nowość.
      A co do pajdy, to po tych trzech godzinach chodzenia to było coś pysznego ;)

  6. Dość ciekawe miejsce na zwiedzanie.

Miło jest czytać komentarze - może jakiś napiszesz?